Odżywianie
ODŻYWIANIE

Odżywianie jest niezwykle przyjemnym sposobem zdobywania energii przez ludzki organizm. Ale jedzenie, które przyjmujemy jest surowym produktem, który musi przejść długą drogę do tego, by rzeczywiście stać się odżywką czy energią. Wiele zależy od skuteczności działania naszej wewnętrznej maszynerii, którą jest między innymi układ nerwowy czy układ pokarmowy. Istotne jest również co doń wkładamy, czym go odżywiamy i jak traktujemy. O tym jednak za chwilę. Najpierw zajrzyjmy do samej fabryki…
Układ pokarmowy jest złożonym z ośmiu struktur układem. Pierwszą z nich jest jama ustna – to właśnie w niej rozpoczyna sie proces trawienia. Zęby to narzędzia, z których każdy kształtem odpowiada swej funkcji. Siekacze tną, kły rozrywają, a zęby trzonowe rozgniatają. Język poruszając się w jamie ustnej pomaga rozdrabniać jedzenie, działa jak uszczelka w procesie ssania, powodując nadciśnienie w jamie ustnej oraz stanowi zmysł smaku i dotyku. Na języku znajdują się brodawki smakowe, dzięki którym potrafimy wyodrębnić pięć smaków: słodki, słony, kwaśny, gorzki i umami. W tej części układu pokarmowego znajdują się również ślinianki. Produkują one ślinę i enzymy trawienne, które oprócz funkcji tytułowej dodatkowo dezynfekują usta i pomagają w usuwaniu drobnoustrojów. Dziennie ślinianki wytwarzają około dwa litry śliny.
Nasz organizm będący maszyną prawie idealną skrupulatnie odlicza, odmierza, waży i sprawdza wszystko co do niego trafia. Dzięki receptorom zlokalizowanym w jamie ustnej informacja o odczuwanych smakach wędruje do mózgu, gdzie następuje ich specyfikacja. To tu pojawia się świadomość czy to co zjedliśmy było słone, kwaśne, słodkie, gorzkie. Stąd wiemy czy coś nam smakował czy raczej nie.
Ze strawionych pokarmów czerpiemy energię. W jamie ustnej cały długi proces trawienia czyli rozkładania pożywienia na małe związki chemiczne dopiero się rozpoczyna. Dalej, wstępnie rozdrobniony pokarm popychany jest do przełyku, którego mięśnie kurcząc się przepychają jedzenie dalej na długości średnio 20 – 30, bo tyle liczy droga do żołądka. Wszystko co zjadamy miesza się w nim z sokami trawiennymi, które podnoszą się ilościowo w trakcie przyjmowania pokarmów. Soki trawienne wydzielają enzymy trawienne – katalizatory rozkładu związków złożonych do bardziej prostych np.: pepsyna bierze udział w początkowym rozkładzie białka na oligopeptydy. Kiedy złożony proces enzymatyczny zwalnia – do głosu dochodzą dodatkowo hormony, które popędzają leniwe enzymy. Peptydy, aminokwasy, cukry, tłuszcze, białka, skrobia, błonnik, witaminy, minerały – wszystkie składniki naszego pokarmu są grupowane w żołądku. Potem nieco już zmienione pożywienie przechodzi do jelita cienkiego, gdzie odbywa się zasadnicze trawienie. Jest ono pokryte kosmkami o cienkich i bardzo silnie ukrwionych ściankach. Właśnie tu substancje odżywcze przedostają się do krwioobiegu, przenikając ściany naczyń krwionośnych. Hormony jelitowe stymulują trzustkę i pęcherzyk żółciowy do produkcji kolejnych enzymów. Trzustka odpowiada między innymi za trawienie cukrów i białek. Pęcherzyk żółciowy, przechowujący żółć produkowaną w wątrobie, podczas jedzenia wypuszcza ją do przewodu dwunastnicy. Wspomaga ona trawienie tłuszczów poprzez ich emulgację. W jelicie cienkim odbywa się także trawienie bakteryjne. Bakterie na przykład Escherichia coli zjadają resztki pokarmowe, inne natomiast produkują witaminy K i biotynę. Na samym końcu jelito grube przeprowadza ostatnią fazę trawienia, czerpiąc dla organizmu z resztek pokarmowych sole mineralne, elektrolity i wodę oraz formując z resztek niestrawinego pokarmu kał, wydalany potem przez odbyt.
Wiadomym jest, że prawidłowe odżywianie ma wpływ na nasz organizm, ale czym jest prawidłowe odżywianie, o którym tak powszechnie ostatnio się mówi? Czym jest dobrze zbilansowana dieta? Jaka dieta jest odpowiednia przy jakich schorzeniach? Czy są diety cud? Jeśli są, to którą wybrać? Regularnie jesteśmy atakowani z każdej strony przez fastfoody, przetworzoną żywność i tak naprawdę nie wiemy co jeść. Czy ketchup to ketchup, czy woda zagęszczona i zabarwiona na czerwono? Czy unikać węglowodanów i tłuszczów ? A może mięsa? Setki pytań i jeszcze więcej odpowiedzi. Szukając informacji na temat zdrowego żywienia można spotakć wiele teorii, wiele z nich jest przekłamanych. Niektórzy naukowcy po to, by dotrzeć do sedna sprawy przeanalizowali wiele epok, cofnęli się wstecz o jakieś 5-7 milionów lat. Co wiadomo? Ludzie przed rozwojem rolnictwa i hodowli żywili się mało przetworzonymi produktami pochodzenia roślinnego i mało przetworzoną żywnością mięsną. Z czasem zaczęło się to zmieniać wydaje się, że na niekorzyść dla nas. Badania kliniczne bazujące na dietach obecnych czyli przemysłowych i diecie z epoki pre – rolniczo – hodowlanej wykazały korzyści zdrowotne płynące z tej teorii. Człowiek zanim zdobył pożywienie musiał się napracować, wejść i zejść z dzrzewa, pouganiać się za zwierzętami, a wreszcie przynieść do domu to co udało mu się upolować… Zatem nie chodzi tylko o samo odżywianie. Człowiek jako istota wieloukładowa nie jest zależny od jednego układu. Dlatego na dietę powinno się spojrzeć również w bardziej złożony sposób. Bardziej holistyczni – jak i w medycynie. Dieta i odżywianie to raczej kwestia stylu życia. Ważny zatem jest również ruch (ćwiczenia fizyczne), odpowiednia ilość i jakość snu, redukcja stresu oraz nie imanie się używek. Dobrostan zdrowotny oznacza stały i wysoki poziom energii, równowagę emocjonalną, umiejętność koncentracji, odporność na choroby. Zdrowy organizm umie obronić się sam przed nowotworami, przed chorobami układu krążenia, przed osteoporozą. Co przenosi się na jakość naszej pracy itd.
Zawężając się nieco do samego pokarmu. Właściwe odżywianie oznacza przyjmowanie takich składników odżywczych, które odpowiednio przetworzone w naszym układzie pokarmowym zapewnią organizmowi maksymalny dobrostan. Żeby było to możliwe musimy dostarczyć odpowiednich składników, które całkowicie pokryją zapotrzebowanie na rozwój, życie i zdrowie. Potrzebujemy wielu z nich, by było to możliwe. Niedobór nawet jednego może doprowadzić do zaburzeń funkcjonalnych organizmu. I tu pojawia się pewien haczyk, ponieważ każdy z nas potrzebuje trochę innego zaopatrzenia na węglowodany, białka, witaminy, składniki mineralne czy tłuszcze. Podziały w różnych kulturach są różne. Unas czyli w medycynie zachodniej przyjęto kilka kryteriów. Są to: wiek, płeć, klimat, aktywność trybu życia, rodzaj pracy, tryb życia. W polsce opracowywaniem takich norm fizjologicznych zajmuje się Instytut Żywienia i Żywności. Tabele są ogólnodostępne. W medycynie wschodu podział dotyczy innych kryteriów. Opisuje się relacje z 5-cioma elementami, z którymi związane są konkretne narządy w ciele.
W kulturze Europejskiej odżywianie przyjęło kształt zależności między zjedzoną kalorią a wagą. Jest wiele osób, które jedzenie rozpatrują w kategoriach najczęściej zrzucania wagi i rzadziej jej przybierania. Niestety to podejście dla naszego organizmu jest niewłaściwe. To co zjadamy wywołuje bowiem w naszym organiźmie jakąś reakcje chemiczną. Zjadasz za dużo tłuszczu – organizm musi naprodukować więcej żółci itd. Wiele chorób jak np.: cukrzyca jest dietozależnych. Czyli można powiedzieć „jesteś tym co jesz”. Oczywiste staje się zatem, że są produkty dla nas wartościowe i takie, które powodują choroby. W jaki sposób dobierać pokarm by był dla nas najlepszy? Co zapewni nam lepszą odporność, mniej dolegliwości chorobowych, poprawi nasz układ krążenia, cerę, mózg? Najważniejsze jest to by pożywienie odpowiadało naszemu ciału (wzrost, waga, wiek).
Na początek przyjmijmy zasadę nie przejadania się. Otyłość zwiększa prawdopodobieństwo zachorowań na wiele chorób. Przy tym jednak musimy dostarczyć składników podstawowych czyli białek, węglowodanów i tłuszczy. Tu ważne są proporcje np.: ograniczenie tłuszczy na rzecz węglowodanów. Nasz organizm potrzebuje również witamin, składników mineralnych, błonnika i wody. Najzdrowiej jest jeść ok 5 razy dziennie mniejsze porcje i zachować proporcje ilościowe między śniadaniem – ok. 20%, drugim śniadaniem – 10%, obiadem – 40%, kolacją – między 10 a 20% całkowitego pożywienia. Jeszcze na koniec odpowiednia ilość wody. A suplementacja? – Choćby była najlepsza nigdy nie zastąpi dobrze zbilansowanej diety. Czyli znów na koniec – pełna harmonia. A wtedy będzie się żyło lepiej…